Najnowsze artykuły

Promocje wrześniowe — czego spodziewać...

Wrzesień w handlu to miesiąc wielkiego przestawiania wajchy. Szkolna gorączka gaśnie z dnia na dzień, grille i baseny znikają z ekspozycji, a sieci...

Czytaj Więcej

Promocje wrześniowe — czego spodziewać się po sieciach

Wrzesień w handlu to miesiąc wielkiego przestawiania wajchy. Szkolna gorączka gaśnie z dnia na dzień, grille i baseny znikają z ekspozycji, a sieci zaczynają grać w zupełnie nową grę: jesienne zapasy, dom i pierwsze podchody pod końcówkę roku. Kto zna ten rytm, wie, że wrzesień potrafi być jednym z tańszych miesięcy w kalendarzu — pod warunkiem, że kupuje się właściwe rzeczy we właściwym tygodniu.

Pierwsza połowa września: wielkie czyszczenie magazynów

Zaraz po pierwszym dzwonku zaczyna się wyprzedaż wszystkiego, co szkolne. Plecaki, piórniki, zeszyty tanieją najmocniej wtedy, gdy przestają być pilnie potrzebne — dla rodzin z dziećmi to najlepszy moment na zakup zapasu na przyszły rok, o ile dziecko przeżyje myśl o zeszłorocznym wzorze plecaka. Równolegle sieci czyszczą półki z resztek lata: akcesoria ogrodowe, sprzęt turystyczny, wentylatory i lodówki turystyczne schodzą z rabatami, które w czerwcu wyglądałyby jak literówka.

W spożywce trwa szczyt sezonu przetworowego: słoiki, zakrętki, octy i cukier rotują w promocjach niemal co tydzień, bo sieci wiedzą, że Polska właśnie kisi i pasteryzuje.

Druga połowa września: jesień wchodzi na półki

Po dwudziestym zaczyna się nowy rozdział: tekstylia domowe, koce, świece, chemia gospodarcza w dużych opakowaniach. To klasyczne otwarcie sezonu „dom na jesień" i pierwsze tygodnie bywają promocyjnie hojne, bo każda sieć chce zgarnąć klienta na starcie. Pojawiają się też akcje lojalnościowe nowego cyklu — naklejki, punkty, maskotki — projektowane tak, żeby przywiązać kupujących na całą jesień aż do świąt.

Uwaga na jedno zjawisko: „promocyjne" ceny elektroniki we wrześniu. Sieci testują wtedy poziomy cenowe przed listopadowym szaleństwem i część ofert to zwykłe pozycjonowanie. Kto planuje większy zakup RTV czy AGD, powinien we wrześniu przede wszystkim wyraźnie notować ceny — ta notatka za dwa miesiące będzie na wagę złota przy ocenie, czy Black Friday naprawdę coś obniżył.

Jak rozegrać wrzesień w praktyce?

Trzy ruchy wystarczą. Ruch pierwszy: dokupić szkolne zapasy w pierwszym tygodniu wyprzedaży, zanim zniknie sensowny wybór. Ruch drugi: domknąć temat przetworów i letnich końcówek, póki rabaty żyją — jesienią za te same rzeczy zapłacimy pełną cenę. Ruch trzeci: założyć notatkę cenową na wszystko, co planowane na listopad, od telewizora po ekspres. Do tego zdrowa nieufność wobec haseł „ostatnia szansa" — wrzesień to dopiero rozgrzewka przed prawdziwym sezonem promocji i nic, co ma metkę, nie znika z handlu na zawsze. Prawdziwie ostatnie szanse dotyczą tylko sezonowych produktów spożywczych. Cała reszta wróci — pytanie tylko, w jakiej cenie.